Spuściłam wzrok i ścisnęłam małą torebkę, którą trzymałam w dłoniach.
Zielona sukienka sięgała mi do kostek. Tego ranka z wielką starannością wyprasowałam materiał i przyszyłam mały guzik, który od tygodni był na granicy odpadnięcia. Związałam też włosy i włożyłam jedyną parę eleganckich butów, jakie miałam, mimo że podeszwa jednego z nich zaczynała się rozklejać.
Zrobiłam wszystko, co mogłam.
Ale wchodząc do kościoła, zdałam sobie sprawę, że mimo wszelkich starań nie uda mi się ukryć…